Geoblog.pl    gryka    Podróże    Podróż Dookoła Świata część II    South Scenic Road
Zwiń mapę
2010
22
mar

South Scenic Road

 
Nowa Zelandia
Nowa Zelandia, Owaka
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 25056 km
 
Jestesmy boscy... Chcielismy wczesnie wstac, gdzies tak przed 7 rano, a udalo nam sie pospac prawie do 10... A wlasnie o tej godzinie powinnismy opuscic kemping. Wiec blyskawiczna ewakuacja na glodnego, zwijanie mokrego namiotu i wymeldowanie. Pani w recepcji sie nad nami zlitowala i nie musielismy nic wiecej placic. Ale niestety zaczelo padac i byliśmy w kropce. Sniadanie zjedlismy jeszcze na kempingu, ale w tak zwanym miedzyczasie wszystkie samochody z turystami zdazyly już odjechac... Pieknie! Kolo poludnia ustawilismy sie na drodze wylotowej w kierunku Dunedin. Ruch był bardzo mizerny, ale trzymalismy fason. Chyba po 30 minutach zlitowala sie nad nami jakas kobieta i nie dosyc, ze zawiozla nas do Dunedin, to jeszcze jak uslyszala o naszych planach i dotychczasowych "dokonaniach" wywiozla nas ponad 15km poza miasto! Idealnie! Dobra nasza, bo przestalo tez padac i moglismy spokojnie czekac dalej. Nie mielismy dokladnie sprecyzowanych planow na dalsze podrozowanie po poludniowej czesci NZ. Nie wystawialismy kartki z nazwa nastepnej docelowej miejscowosci. Wiedzielismy, ze ta czesc wybrzeza jest niesamowita i pelna uroczych miejsc, ale bez samochodu nie było szans, żeby tam sie dostac. Szykowalismy sie wiec na dojazd do Te Anau - czyli miejsca wypadowego w najpiekniejsze zakatki Fiordlandu:)
Może po 20 minutach zatrzymal sie gosciu w furgonetce z motorowka na przyczepie. Był jakis taki dziwny, wrecz idealny balagan w samochodzie, mowil tak, ze ledwo go rozumielismy, ale jechal na poludnie wiec jedziemy dalej;) Lepiej trafic nie moglismy!! Okazalo sie, ze jest farmerem; ma ponad 200ha ziemi i 1700 owieczek:) Zawiozl nas do swojego domu, wypilismy kawe, a potem zafundowal nam wycieczke po okolicy! Widzielismy przepiekny kawalek wybrzeza ze slynnym Nugget Point, o którym moglismy tylko wczesniej pomarzyc! Cuda! Klifowy brzeg, potezne fale trzaskajace o ogromne skaly, wylegujace sie cale stada futrzastych foczek, a my patrzylismy na to wszystko z gory!:) Na plazy obok - jak by wszystkiego było malo - obejrzelismy sobie kolejna pare zolto-okich pingwinow, ale tym razem w akcji: wpierw plywaly w oceanie (wygladaly jak kaczki), potem czaily sie do wyjscia, przebiegaly przez plaze charakterystycznym krokiem i suszyly na skalach... Rewelacja! Kurcze, co za dzien! Wczesniej nawet przez mysl nam nie przeszlo, ze tam będziemy:) Wrocilismy do domu farmera. A tam już cala rodzinka: jego mila zona, ktora przygotowala pyszny obiad, stadko synow (chyba 6!) i jeszcze jacys znajomi. Troche sie uspokoilismy, bo zaczelo to normalnie wygladac, choc nie do konca...Jeszcze w Australii obejrzelismy film pt."Woof Creek", gdzie farmer zabral z drogi troje turystow, potem ich troszke meczyl a potem zabil...;) Z tym czlowiekiem mielismy podobne obawy, ale stawialismy na to, ze jak nas już zabije, to potem jeszcze zje!:) Tym bardziej, ze jeden z jego synow wlasnie uszykowal karabin i ruszal na polowanie... A jak ta przemila zona powiedziala, ze nastepnego dnia chce z nami pojechac na Cannibal Bay to zdebielismy... Ale bez obaw! Jestesmy cali:) Spokojna nocka u farmerskiej rodziny. Nastepnego dnia sniadanko, zwinelismy wysuszony namiot, Tom zabral nas na wycieczke po ogromnej farmie, a potem jego zona Jacqui zrobila jak obiecala - zabrala nas do Cannibal Bay i piekny spacer do nastepnej plazy. No i co mam pisac??? Znowu fenomenalnie! Fale, piasek, skaly, lwy morskie i foki... Dzieki nim moglismy zobaczyc najpiekniejsze fragmenty poludniowej NZ! Dziekujemy! Potem Jacqui wywiozla nas na glowniejsza droge, zostawila w wybornym miejscu i zaczelismy lapac stopa dalej!:) Było już kolo 14, dzien już pelen wrazen, wiec na nic wiecej nie liczylismy... Ale po 20 minutach zatrzymala sie polsko-niemiecka para!:) Zwiedzali NZ wypozyczonym caravanem i oczywiście nie jechali prosto do jakiegokolwiek miasta tylko w kolejne przepiekne miejsca wybrzeza. Dobrze... Z nimi dotarlismy do Purpoise Bay - gdzie wypatrzelismy z daleka kilka delfinow!! - i Curio Bay z pozostalosciami skamienialego lasu na dnie zatoki i na przyladek Waipapa z latarnia morska i widokiem na Steward Island. Co za dzien! A wcale mialo nas tam wszedzie nie być!;) Tuz przed zmrokiem dojechalismy do miasteczka Invercargill gdzie chcielismy zatrzymac sie na noc. Ale nie moglismy znalezc niczego godnego (czytaj taniego albo darmowego) i postanowilismy zaryzykowac i jechac dalej. W McDonaldzie skorzystalismy z toalety, nabralismy wode, wczesniej zrobilismy jakies zakupy wiec moglismy spac gdziekolwiek. Chcielismy tylko wyjechac za miasto i zostac na noc na jakims przydroznym miejscu postojowym. Wiedzielismy, ze do Te Anau nie dojedziemy, bo pozostal do pokonania dystans 250km dosc pokreconymi drogami a zrobilo sie już ciemno... Wystawilismy reke i po 5-6 minutach zatrzymal sie samochod. Znowu podejrzany facet, znowu ledwo gadal, znowu balagan w samochodzie... Tlumaczymy, ze chcemy gdzies spedzic noc, ze gdzies na dziko... A on, ze jedzie do Te Anau, ze tam mieszka, ze możemy na noc zostac u niego... Co za kraj! Co za ludzie! Cudownie!:)
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (53)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (10)
DODAJ KOMENTARZ
Jacek i Hanka
Jacek i Hanka - 2010-03-23 21:56
Gratulację za dotarcie do półmetka wyprawy i końca świata (dalej już praktycznie nie można).
Pozdrowionka i trzymajcie się :-)

PS. Nie korci Was jak już jesteście tak blisko, dotrzeć w drodze na W.Wielkanocną na jakiś atol,powiedzmy w okolicy Tahiti w Polinezji Francuskiej,czy boicie się,że moglibyście zostać w tamtejszym raju na zawsze ;-)
 
gryka
gryka - 2010-03-24 08:35
Witamy i dziekujemy za komentarze :-) Oczywiscie opcja Tahiti byla brana pod uwage, ale okazala sie za droga :-( Moze nastepnym razem...
 
Paweł P.
Paweł P. - 2010-03-24 14:10
Jeszcze by ich zjedli?? :)
Dobrze, że przecieracie tak odległe szlaki - może kiedyś mnie tam poniesie??
Na zdjęciach widać, że FOKA nie miała szans, żeby Ciebie dogonić :)
 
Walerki
Walerki - 2010-03-24 15:10
Tak trzymajcie, mamy nadzieję, że teraz was nie pokroją i nie zjedzą????
Widoki suuuuper! Jak czytamy wieczorami wasze relacje, to nie straszna nam kolejna wyprowadzka. Zaczynamy 1 kwietnia, tzn ja zaczynam a Darek chodzi do pracy. Wolałabym zwijać namiot na dzikiej plaży, ale męża mam z innej epoki. :) Buziaki
PS. Danusia, masz gorące pozdrowienia od mojej mamy (Chr.3/8), no ty Tomek też. Pa :)
 
Jarek Konieczka
Jarek Konieczka - 2010-03-24 20:20
Zyczę dalszego takiego szczęścia i jak najmniej stresujących sytuacji. Pozdrawiam.
 
Basia
Basia - 2010-03-25 18:10
Piętnie tu : ) i zwierzaki na wolności w końcu .... Pingwinki są the best !
 
Mario
Mario - 2010-03-25 22:55
Tez mamy w planach NZ bo po dotarciu tam, juz zawsze wszedzie bedzie blizej.... pozdrawiamy Ania & Mario z Rzymu
 
Ania z Zielonych Paproci
Ania z Zielonych Paproci - 2010-03-27 17:15
Piknie!. A w Polsce kwitną krokusy...
 
Marek
Marek - 2010-03-27 22:41
Nareszcie nowe relacje:)
Jak zawsze super:)
pozdrawiam
 
Jacek i Hanka
Jacek i Hanka - 2010-03-31 22:34
Tak właśnie przypuszczaliśmy,że tylko i jedynie fundusze mogą zniechęcić takich globtroterów do nie odwiedzenia Polinezji ;-)
Pozdrawiamy,trzymamy kciuki i jedziemy z wami dalej (niestety jedynie palcem po mapie) :-(
 
 
zwiedzili 26.5% świata (53 państwa)
Zasoby: 516 wpisów516 616 komentarzy616 9029 zdjęć9029 0 plików multimedialnych0
 
Nasze podróżewięcej
07.09.2021 - 22.09.2021
 
 
08.09.2019 - 20.09.2019
 
 
03.09.2018 - 24.09.2018