Geoblog.pl    gryka    Podróże    Podróż Dookoła Świata część II    Hue i tunele Vinh Moc
Zwiń mapę
2009
09
gru

Hue i tunele Vinh Moc

 
Wietnam
Wietnam, Huế
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 13504 km
 
No troche sie pozmienialo...
Wsiedlismy do pociagu. Zamykane kabiny z 4 lozkami. Poduszeczka, posciel, klima, swiateleczka do czytania...:) Z racji tego, ze mielismy gorne miejsca było troche duszno, to Danka miala klopot ze spaniem. Ja chrapalem jak zabity:) Do Dong Ha przyjechalismy jakos przed 9 rano. Oprocz nas jeszcze tylko kilkoro turystow wysiadlo z pociagu. Czulismy, ze przejechalismy spory kawalek na poludnie, bo zrobilo sie parno i goraco. Na dworcu nedza. Miasto jeszcze bardziej kiepskie niż Nam Dinh. Nie zdolalismy sie niczego od nikogo dowiedziec, mielismy tylko motorkowe propozycje pojechania do Vinh Moc za kosmiczna cene 150.000! Nie wiedzielismy, co robic... Podjechalismy na niby-dworzec autobusowy. Tam tez nedza. Beznadziejna informacja, brak autobusow to Vinh Moc, tylko motorki... Powoli mnie już szlag trafial. Dalej nie wiedzielismy co robic. Czas mijal, a my sterczelismy gdzies na jakims placyku i dookoła tylko minibusiki, naciagacze, sprzedawcy roznych pierdol i troche zwyklych pasazerow. Zdecydowlismy sie pojechac do Hue. Może tam uda sie zalatwic latwiejszy transport do Vinh Moc? Ale znowu mielismy problem z Wietnamczykami. Z tablicy informacyjnej wynikalo, ze bilet do Hue powinien kosztowac 32.000 a oni chcieli od nas 100.000. Znowu dyskusja itd. i ostatecznie pojechalismy za 60.000. Najgorsze jest to, ze wlasnie w takich miejscach nie ma sie praktycznie wyjscia i jest sie zdanym na tych naciagaczy... A uwierzcie, ze potrafia podniesc cisnienie. W naszym odczuciu sa gorsi od Chinczykow. Tamci byli strasznie niekulturalni i często niegrzeczni, wszedzie pluli i palili, mieli zero ochoty do pomocy; Wietnamczycy (dotyczy to jednak glownie mezczyzn) przede wszytkim klamia w zywe oczy i bezczelnie oszukuja, naciagaja na wszystkim i potrafia być bardzo nachalni...
W Hue standard. Z dworca motorkami do centrum, tam kupa bagazowa i poszukiwanie hoteliku. Około 13 byliśmy w przyjemnym pokoiku za 7$ w Ban Minh:) Wrocilismy do cywilizacji! Na ulicach turysci, można sie dogadac, w knajpkach menu po angielsku, sklepiki spozywcze, biura turystyczne, gdzie można zdobyc jakies informacje, tylko strasznie goraco... Cale szczescie pani w hotelu popsul sie wiatrak, ktory chciala nam dac do pokoju i pozwolila nam w ramach tej samej ceny na korzystanie z klimatyzacji:)
Po zebraniu informacji okazalo sie, ze calodzienna wycieczka z Hue w rejon Vinh Moc i DMZ kosztuje dla 2 osob 320.000. A motorki bedace blizej tych miejsc o 80km chcialy od nas 300.000... I jak tu sie na nich nie wkurzac...?
Wiec tego dnia jeszcze tylko spacer po miescie. Nad rzeke i w rejon Cytadeli z Zakazanym Miastem. Do srodka jednak nie wchodzilismy, bo to było dosyc podobne w stylu do tego z Pekinu (a tamto zdecydowanie piekniejsze), poza tym chcieli po 55.000, a przede wszystkim byliśmy zmeczeni. Tym bardziej, ze nastepnego dnia z racji wycieczki miala być pobudka o 5 rano... Jeszcze tylko zakupy w markecie (niestety sprzedawano tam tez duriana, wiec smrod niesamowity...) i zasluzony odpoczynek!:)
Autobus miał być o 6.00 a nie było. Standard. Pojawil sie przed 7... Ta sama droga dojechalismy do widzianego już wczesniej Dong Ha (tam przerwa na sniadanie - marne, bo marne, ale w cenie wycieczki) i potem w kilka ciekawych miejsc.
DMZ to dawna strefa demilitaryzacyjna oddzielajaca Wietnam Polnocny od Poludniowego. Funkcjonowala od polowy lat piecdziesiatych do 1973 roku. Tam widzielismy baze wojsk amerykanskich w Khe Sanh; slynny szlak nazwany Ho Chi Minh Trail, którym dostarczano z polnocy zaopatrzenie dla komynistycznej partyzantki walczacej na poludniu; Mosty Dakrong i Hien Luong, ktore były mostami granicznymi z Laosem i pomiedzy obu czesciami Wietnamu. Miejsca ciekawe historycznie, bo ogladalo sie tyle filmow o wojnie w Wietnamie, a nigdy jakos do ksiazek nie siegnelismy. Teraz przynajmniej mamy jakis tam - choc baaaardzo ogolny - poglad na to, co dzialo sie w Wietnamie po II wojnie swiatowej do 1975 roku, kiedy to Sajgon - stolica czesci poludniowej - wyrazil chec przylaczenia sie do Polnocy. Ostatnim punktem programu było to, co nas najbardziej interesowalo. Tunele cywilne w Vinh Moc. Chcielismy już tam dotrzec wczesniej, ale jakos nam sie nie udalo:) Każdy chyba ogladal "Pluton" czy inne filmy tego typu i obrazek z Wietnamczykami wyskakujacymi z tuneli i atakujacymi amerykanskie patrole jest powszechnie znany. I wlasnie w Vinh Moc można je obejrzec. To oczywiście tylko malenki skrawek tego, co pozostalo, ale wrazenie zrobilo i tak spore. Nie wiedzielismy tez wczesniej o aktualnym problemach Wietnamczykow bedacych pozostalosciami wojny. Niewypaly i niewybuchy do tej pory zabijaja kilka osob miesiecznie; na skutek stosowania broni chemicznej do dzisiaj umieraja ludzie na raka; olbrzymie polacie lasow zostaly zniszczone przez napalm, albo wykarczowane dla lepszego kontrolowania terenu. Przewodniczka opowiadala tez o okolicznych mniejszosciach narodowych, o kontroli urodzen w Wietnamie i klopotach zycia na prowincji. Ten dzien to była calkiem dobra lekcja historii.
I zdecydowanie polecamy wycieczki zorganizowane. Nigdy do tej pory nie preferowalismy takiego sposobu zwiedzania, ale w Wietnamie to sie oplaca pod kazdym wzgledem: jest duzo tansze, latwiejsze, umozliwia w dotarcie do roznych miejsc, oszczedza czas i czlowiek sie nie wkurza na motorki!:)
Wieczorem już tylko spacer po okolicznych uliczkach, polowanie na bagietki, potwierdzenie biletu do Hoi An (2$) i spanie!:)
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (20)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (1)
DODAJ KOMENTARZ
Grzdacz
Grzdacz - 2009-12-18 20:00
O tak. Wietnamcy potrafia byc strasznie upierdliwi i zajść za skórę. Przekonaliśmy się o tym wielokrotnie. Gdy byliśmy w Dalat zobaczyliśmy w pewnej restauracji w menu na ostanich stronach wpisy różńych turystów i jedna Polka napisała, że Wietnamczycy są wredni a im bliżej południa kraju tym gorsi. W Kambodży pewien Niemiec powiedział nam przed wyjazdem do Wietnamu, że ten kraj jest piękny ale ludzie nie mili. Coś w tym jest. Sądzimy, że to jest punkt honoru dla żółtków zrobic na szaro białasów. W Danang też były problemy z ceną za bilety w autobusie. Opisaliśmy to w naszym blogu. Pozdrawiamy
 
 
zwiedzili 26.5% świata (53 państwa)
Zasoby: 516 wpisów516 616 komentarzy616 9029 zdjęć9029 0 plików multimedialnych0
 
Nasze podróżewięcej
07.09.2021 - 22.09.2021
 
 
08.09.2019 - 20.09.2019
 
 
03.09.2018 - 24.09.2018