Geoblog.pl    gryka    Podróże    Podróż Dookoła Świata część II    Nong Khiaw
Zwiń mapę
2009
25
lis

Nong Khiaw

 
Laos
Laos, Muang Ngoi
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 12395 km
 
Obudzilismy sie przerazeni. Wlasnie na ten dzien mielismy kupione za 120.000kip na osobe bilety na lodke do Nong Khiaw i w czasie tego rejsu MUSIALA być piekna pogoda, żeby cieszyc sie widokami zza burty. A za oknem w Luang Prabang była ciemna szarosc, zero slonca, zero widokow, ponuro i zimno. Niezle... Ale nie mielismy wyjscia. Z bagazami zameldowalismy sie przy rzece i zapakowalismy do lodki. Maly stateczek, może na 12 osob (kurcze... pierwszych 6 miejsc na wygodnych fotelach, a reszta na twardych, drewnianych krzeselkach... my oczywiście na krzeselkach...), na pokladzie sami turysci, z tylu pokladu dosyc halasliwy silnik i maly kibelek. Wiedzielismy, ze nie będzie sie nigdzie zatrzymywac, wiec zakupione wczesniej zapasy (kanapki, woda i piwo) mielismy w drugim malym plecaczku. Ulzylo nam, jak sie dowiedzielismy, ze jest toaleta. Moglismy ze spokojem konsumowac wszelkie napoje:)
Pierwszych kilkadziesiat minut plynelismy Mekongiem. Wrazenia srednie, bo pogoda do du...i malo przy rzece sie dzialo. Ale na wysokosci miejscowosci Pak Ou ze slynna (ponoc...) jaskinia o tej samej nazwie skrecilismy w lewy doplyw Mekongu - na rzeke Nam Ou. No i tu sie zaczelo! Pogoda powoli sie poprawiala. Slonce wpierw niesmialo, a potem już na maksa, rozgonilo wszystkie chmury, nad nami pojawilo sie blekitne niebo, a temperatura znacznie wzrosla. Na poczatku rejsu było na tyle zimno (do tego dochodzil powiew bryzy), ze siedzielismy zgeziali w polarach i kurtkach z uruchomionymi kapocami...
Poza diametralna zmiana pogody nastapila tez diametralna zmiana widoczkow. I to jak!:) Rzeka znacznie czystsza; kapitalne, wapienne skaly o przeroznych formach; geste i zywo zielone lasy; nisko latajace niebieskie ptaki; wyzsze gory majaczace w oddali... Ale przede wszystkim zaoroczeni bylismy zyciem przy rzece. Mijalismy malenkie wioski, zaszyte gdzies w lesie, do których pewnie jedyna droga prowadzila wlasnie rzeka; widzielismy pelno roznych scenek rodzajowych: ludzi lowiacych ryby w sieci i wedkujacych; pranie na kamieniach; codzienna toalete calych rodzin; dzieciaki w calych gromadach biegajace na golasa i na nasz widok wrzeszczace w niebo glosy i machajace wszystkimi konczynami...:); ludzi naprawiajacych lodzie i pracujacych na malych, zadbanych poletkach; zwykla kszatanine wokół prymitywnych gospodarstw; mnostwo plywajacych tratw i lodzi, transportujacych wszystko, co sie da; male elektrownie z przerobionych silnikow wykorzystujacych warki nurt i produkujacy prad na potrzeby pobliskich osad... Jak zahipnotyzowani siedzielismy w naszej lodzi. Polowe czasu z przyklejonym do oczu aparatem, druga polowe z lornetka i trzecia (!:-))polowe po prostu gapiac sie dookoła. Do Nong Khiaw doplynelismy po ponad 7 godzinach rejsu. Ale ten czas minal znacznie szybciej niż siedzac np. w autobusie. A sama miejscowosc malenka. Kilkadziesiat domow, kilka hotelikow, kilka sklepow, pare straganow z owocami, wszystko skupione w promieniu może 200 metrow po obu stronach mostu z droga kajowa nr 1 nad Nam Ou. My wyladowalismy po zachodniej stronie rzeki. Teraz siedzimy przed naszym bungalowem!:) Mamy kapitalny nocleg! Skromny domek, ale duzy, z kibelkiem i lazienka z ciepla woda, wielkie i wygodne lozko z moskitiera, dobre oswietlenie, prad (dzieki naszej grzalce, ktora jest niekwestionowanym liderem naszego ekwipunku - herbatki i kawki na biezaco), mala werande z krzeselkami i stoliczkiem, ale przede wszystkim absolutny spokoj, cisze, widok na rzeke i otaczajace gory!:) Cudo! Przy herbatce zastanawiamy sie co dalej. Tutaj chcemy jeszcze jeden dzien posiedziec. To wiemy. A co potem... Zobaczymy!
Musze dopisac, bo już wymyslilismy:) Jutro jedziemy do Sam Nua w kierunku wietnamskiej granicy. Czekac nas będzie ponad 12-godzinna jazda autobusem i ladowanie w nowym miejscu w srodku nocy, ale mam nadzieje, ze jakos to przezyjemy...:)
Udalo nam sie dzisiaj pospacerowac po okolicy. Byliśmy w jaskini, gdzie w czasie drugiej wojny indochinskiej ukrywali sie partyzanci; w drodze powrotnej no wioski trafilismy na przygotowania do jakies imprezy (wlasnie było swiniobicie, strojono oltarzyki, ponowalo ogolne podniecenie i zamieszanie); widzielismy mlodych chlopakow wracajacych z polowania z czyms, co nazwalismy laojeżem (takie skrzyzowanie jeża z swinka morska:-)); na moscie pochlonal nas genialny widok na rzeke przy zachodzacym sloncu... Teraz czekamy na jedzenie i popijamy beerlao!:)
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (55)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (7)
DODAJ KOMENTARZ
mikasz
mikasz - 2009-11-30 10:17
Super wycieczka i super fotki. A to trzecie zachwycające. Takie na okładkę...
 
Cio I.
Cio I. - 2009-11-30 17:32
Hej! Jak miło zobaczyć siebie w podziękowaniach, trzymajcie się zdrowo! Opisy i fotki znowu rewelacyjne! Nie ma to jak internet, zdjęcia robione zaledwie pare dni temu, to tak jakbym oglądała wszystko na żywo. Zgłoszenie na konkurs wysłane, innym też przypominam. W sobotę będzie spotkanie rodzinne, dwie Warki Strong za Wasze zdrowie i pomyślność podróży, myślimy o Was.
 
Monia
Monia - 2009-12-01 03:07
No wreszcie doczekalam sie kolejnego opisu, zagladamy z Rafciem regularnie.... nie wiem czym sobie zasluzylismy na podziekowania ale my tym samym tez dziekujujemy i nadal trzymamy kciuki ;)))) fotki rewelacyjne ;) nie ma to jak dobry fotograf i dobre swiatlo... ja dzisiaj znow wrocilam do Nepalu...minelo zaledwie kilka tyg a ja mam wrazenie, ze wiecznosc...ogarniecie kilku tys zdjec i zrobienie z nich selekcji to wyzwanie jak dla mnie narazie nieosiagalne... Wasza ksiazka czeka na mnie w PL, jade na swieta ;)) buziaki
 
Grzdacz
Grzdacz - 2009-12-01 22:36
Piękne fotki. Z tego mostu zrobiliśmy sporo fajnych fotek o wschodzie słońca. Dzięki za podziekowania. Pozdro
 
gryka
gryka - 2009-12-06 13:36
Dzieki :-) A odnosnie komentarza Mikasza: teraz to trzecie zdjecie jest jako drugie :-)
Pozdrowionka,
D&T
 
mikasz
mikasz - 2009-12-07 10:09
No faktycznie, teraz drugie..., ale nadal zachwyca :)
 
asia m.
asia m. - 2009-12-09 14:16
niezły spływ ;)
 
 
zwiedzili 26.5% świata (53 państwa)
Zasoby: 516 wpisów516 616 komentarzy616 9029 zdjęć9029 0 plików multimedialnych0
 
Nasze podróżewięcej
07.09.2021 - 22.09.2021
 
 
08.09.2019 - 20.09.2019
 
 
03.09.2018 - 24.09.2018