Geoblog.pl    gryka    Podróże    Podróż Dookoła Świata część II    Jestesmy w Syrii!
Zwiń mapę
2009
01
paź

Jestesmy w Syrii!

 
Syria
Syria, Aleppo
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 3000 km
 
W jakims prymitywnym sklepiku pomiedzy granicami wymienilismy reszte tureckich lirow na syryjskie funty. Pieniadze strasznie wymietolone, ledwo widoczne cyferki, tluste i obrzydliwie brudne... Ale z banknotami jeszcze nie było problemu, bo pomimo ich malo apetycznego wygladu, mialy normalne cyferki informujace o nominale. Jednak monety takich cyferek juz nie maja... I badz tu madry! Tym bardziej, ze np..moneta 10SYP funkcjonuje w dwoch odmianach... Trzeba sie było tego szybko nauczyc:)
Na granicy po stronie syryjskiej cisza i spokoj. Zza szlabanu dobieglo nas z ciemnosci ryczenie osla. No ladnie... Tak nas witac w Syrii!:) Ruch prawie zerowy, ani sklepow, ani kibelka, zrobilo sie juz calkiem ciemno... Do Aleppo jakies 60km.
Prywatnym autem za 200SYP (1zl=16SYP) dojechalismy do Azaz, a tam busikiem za 5$ za nas oboje do Aleppo. To nam sie podobalo. Transport duuuuzo tanszy niz w Turcji. Uderzyly nas tez kolory. Wszedzie kolorowe lampki: w samochodach i na samochodach, przy meczetach, na minaterach, sklepy i stacje benzynowe pulsowaly roznobarwnym swiatlem. Taka troche wiocha, ale przynajmniej nie bylo ponuro:) Z malymi problemami, ale udalo sie dojechac do rejonu hotelowych uliczek. Odszukalismy jeden z nich, rekomendowany przez przewodnik, zakwaterowalismy sie w czteroosobowym dormie z dwoma Czeszkami, dokladnie sie tez wyszorowalismy i padlismy jak muchy. Pierwsza noc w Syrii!:) A hotele dziwnie usytuowane. Przewaznie zaczynaja sie od I lub II pietra sporych kamienic, w ktorych na parterach funkcjonuja sklepiki techniczne, warsztaty rowerowe czy rzemieslnicze. Pokoje o roznych standardach, ale z czysta posciela. Da sie wytrzymac. Za dorma zaplacilismy 250SYP od osoby. Nie jest to najtaniej, ale i tak sporo lepiej niż w Turcji...
Rano jak mlodzi bogowie:) ; pakowanie, sniadanko, zostawione plecaki i na lekko na podboj Aleppo. Miasto wielkie, zatloczone, straszny ruch uliczny, dosyc brudne i obskurne. Ale stara czesc miasta urocza. Nawet suki (handlowe uliczki) bardzo nam sie podobaly. W stosunku do tych z Maroka byly znacznie szersze, bardziej kolorowe, ciekawsze. Ludzie mniej nachalni, praktycznie wcale. Wiecej swiatla, przeroznych zapachow, ciekawych towarow. Np.w jednym ze stoisk byl sklep z mydlami wyrabianymi w Aleppo. Danusia dala sie skusic na "degustacje". Potem rece jej pachnialy kapitalnym aromatem rozanym przez 2 godziny:) Sami bylismy zaskoczeni, ze w sukach moze nam sie podobac. Odwiedzilismy dzielnice chrzescijanska z katedra Czterdziestu Meczennikow, zjedlismy slodkie ciasteczka, chwilke polowalismy z aparatem na ciekawych ludzi, pokrecilismy sie przy poteznej cytadeli. Potem po plecaki, piechota na stary dworzec, stamtad zatloczonym autobusem miejskim na nowy dworzec autobusowy i tam masakra... Kilkadziesiat biur roznych przewoznikow . Ani slowa normalnymi literami tylko wszystko w ichniejszych krzaczkach. Oczywiscie zadnej informacji turystycznej, rozkladu jazdy czy czegos podobnego... Sporo czasu krecilismy sie po tym wielkim placu zanim udalo sie kupic bilety na autobus do Hama. Ruszylismy przyzwoitym autobusem o 16.30...
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (31)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (0)
DODAJ KOMENTARZ
 
zwiedzili 26.5% świata (53 państwa)
Zasoby: 516 wpisów516 616 komentarzy616 9029 zdjęć9029 0 plików multimedialnych0
 
Nasze podróżewięcej
07.09.2021 - 22.09.2021
 
 
08.09.2019 - 20.09.2019
 
 
03.09.2018 - 24.09.2018