Geoblog.pl    gryka    Podróże    Podróż Dookoła Świata część II    Hama
Zwiń mapę
2009
02
paź

Hama

 
Syria
Syria, Hama
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 3123 km
 
W autobusie do Hama pan czestowal zimna woda i czekoladowymi (nawet nienajgorszymi) cukierkami:) Do Hama dojechalismy troche wczesniej niz sie spodziewalismy. Piechota i na azymut ruszylismy z plecakami do centrum miasta w rejon tanich hotelikow. Cale szczescie, ze bylo z gorki, bo bym nie dal rady. Pogoda w Syrii generalnie rewelacyjna. Czyste niebo, slonce, upalne dni i cieple noce. Szybko zapomnielismy o cieplych ciuchach, ktore przez ostatnich kilka dni pobytu w Turcji byly w ciaglym uzyciu. Bylem totalnie mokry gdy doszlismy w okolice interesujacych nas hotelikow i zrobilismy tzw.kupe (zrzucamy i zabezpieczamy plecaki). Danusia poszla na zwiady, zaklepala nocleg i po kilkunastu minutach lezelismy na lozkach. To jest naprawde cudowne uczucie...:) Jeszcze tego samego wieczoru kupilismy pyszne oliwki (120SYP za 1kg!), orzeszki, cieple bulki... Spotkalismy tez pare Polakow, chwilke pogadalismy, kolacja i spanko:) Jutrzejszy dzien miał byc leniwy i spokojny. W planach mielismy tylko zwiedzenie Hama i nadrobienie zaleglosci internetowych i pismienniczych (co tez sie wlasnie czyni:-))
Spalismy do 9.00. Kawa i slodka bulka na sniadanie; sandalki, krotkie spodnie, lekka koszulka, okulary na nos i kapelusz na glowe i ruszylismy w rejs po miescie. Najciekawsza atrakcja Hama mialy byc Norie - wielkie, drewniane kola poruszane nurtem rzeki Asi. Tylko nie doczytalem do czego one sluzyly, a przewodnik wspomina tylko tyle, ze zostaly zastapione przez silniki spalinowe... No coz... Norie faktycznie sa ogromne; niektore powstawaly nawet w XIII wieku a ich srednice dochodzily do 40 metrow! Jednak szkoda, ze wody w rzece jest tak niewiele, ze sie nie poruszaja:( no i to wszytko dosyc zaniedbane i mocno zasmiecone. Zrobilismy tez rekreacyjny spacer na wzgorze cytadelowe. Panorama miasta nie zachwycila, tym bardziej, ze Hama jako taka jest obdarzona dosyc przecietnym urokiem (zeby nie pisac, ze pozbawiona go calkiem...). Ale z racji tego, ze dzisiaj jest piątek, a w Syrii to taka nasza niedziela, to mielismy przyjemnosc poobserwowania kilkudziesieciu muzulmanskich rodzin na pikniku:) Kapitalne wrazenie! Rodzinki zazwyczaj kilkuosobowe. Kobiety w zdecydowanej wiekszosci w tradycyjnych strojach, a jest ich kilka wariantow: od stylu zachodnioeuropejskiego i tylko kolorowej chustki na glowie, przez obszerne czarne suknie z czarnymi lub bialymi chustami na glowach, az po najbardziej ortodoksyjne ubiory - cale czarne, z zakryta twarza lub ewentualnie malenka szparka, przez ktora wystaja oczy albo okulary i rekawiczkami zakrywajacymi nawet dlonie... Straszne w taki upal chodzic w czyms takim... Ciekawe co maja pod spodem?;) Mezczyzni najczesciej normalnie ubrani, ale zawsze w dlugich spodniach. Czasami widac gosci w dlugich szatach, czasami bialych, czasami kremowych, rzadziej szarych, brazowych czy wzorzystych, czasami z chustami na glowach, czasami w bialych czepkach; tez niewielu widzielismy "prawdziwych Arabow" z chustami i "obreczami" na glowach. Wybaczcie mi, wiem ze te wszystkie elementy stroju sie jakos nazywaja, ale to Danusia nad tym panuje. Ja mam problem z zapamietaniem tych wszystkich okreslen...:) Ale wracajac do piknikowania. Taka rodzinka: on+ona+....dzieci siedza przy stolikach albo na trawie, popijaja kawe z kardamonem, jedza ichniejszy chleb (cos a'la chapati - plaskie placki) maczany w roznych sosach, dogryzaja oliwki, papryczki, pomidory, ser. A do tego popalaja fajke wodna i po posilku graja w karty, szachy czy inne wynalazki. Klimat nam sie troche skojarzyl ze Swiatynia Nieba w Pekinie, gdzie w niedzielny poranek trafilismy na idylliczny obrazek tanczacych, cwiczacych tai-chi, myzukujacych i grajacych w gry planszowe Chinczykow. Bardzo sympatycznie! Zchodzac z cytadeli trafilismy na duzy i otwarty market, gdzie zrobilismy sporo zakupow. W drodze powrotnej do hoteliku zatrzymalismy sie na wczesny obiadek w parku. U pana z przewoznym barkiem kupilismy fantastyczna kawe wlasnie z kardamonem (25SYP), usiedlismy na zacienionej laweczce i rozpakowalismy nasze zakupy... Chleb, pikanty ketchup, parowki (!!!!!!), bialy ser, sardynki, sok z guawy (pychota!!) i pare jeszcze innych rzeczy:) Ale zdecydowalismy sie tylko na chleb z parowkami w ketchupie i bylo bosko! Po takiej uczcie nie obylo sie oczywiscie bez drzemki w hotelowych lozkach:) Teraz jest czas na pisanie, a za godzinke, jak otworza sklepy i punkty uslugowe, ruszymy na miasto w poszukiwaniu kawiarenki internetowej, zeby to wszystko wrzucic do geobloga. Mam nadzieje, ze Danusia sie wyrobi z wyborem zdjec, bo jesli nie, to przyjdzie jeszcze troche na nie poczekac:) Jutro mamy chyba troche za duzo w planach, wiec pewnie kolejna relacja pojawi sie za kilka dni juz z Damaszku!
P.S. Udalo mi sie wlasnie kupic piwko! A to nie jest takie latwe, bo alkohol sprzedawany jest tylko w nielicznych sklepach. Miałem do wyboru piwa libanskie, syryjskie i turecke. Wybralem znany juz mi Efez. Nie chcialem ryzykowac... Wasze zdrowie!:) Eh...jakie dobre!
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (19)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (1)
DODAJ KOMENTARZ
Grzdacz
Grzdacz - 2009-10-02 19:06
Po tej lekturze coraz bardzije tesknimy za nowa podróżą. czytając waszą relację przed oczami stają obrazki z naszej ostatniej podróży chociaz nie bylismy w Turcji ani w Syrii. Klimaty jednak podobne. Trzymamy kciuki i czekamy na dalszy ciąg. Może sie spotkamy gdizes na trasie bo długo bez podróżowania nie wytrzymamy.
 
 
zwiedzili 26.5% świata (53 państwa)
Zasoby: 516 wpisów516 616 komentarzy616 9029 zdjęć9029 0 plików multimedialnych0
 
Nasze podróżewięcej
07.09.2021 - 22.09.2021
 
 
08.09.2019 - 20.09.2019
 
 
03.09.2018 - 24.09.2018