Geoblog.pl    gryka    Podróże    Portugalia 2014    Z wizytą w Rodziny i wisienka na torcie!!
Zwiń mapę
2014
13
paź

Z wizytą w Rodziny i wisienka na torcie!!

 
Polska
Polska, Poznań
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 6362 km
 
O rodzinnych odwiedzinach, zakupach, milionach spraw do załatwienia itd itd pisać nie będę...
Ale muszę o jednej wisience, która nam się przydarzyła.
Otóż.... pomni na wcześniejsze doświadczenia, za żadne skarby świata nie chcieliśmy jechać z Poznania do Wrocławia pociągiem, żeby tam znowu czekać do rana i potem lecieć do Szkocji. Nie i koniec!
To trzeba było poszukać alternatywy jakiejś. No bo jeśli nie PKP to może PKS? I udało się! Prawie... Danka, jako dzielna poszukiwaczka wszelkich informacji, ustaliła, że jest akurat w ten dzień tygodnia jakieś połaczenie autobusowe z Ustki do Kłodzka obsługiwane przez Oddział PKS w Bytowie. Oczywiście wiedzie ono przez Poznań i Wrocław. No to pasuje! Ale właśnie... jak to często w PL bywa, to wcale nie takie łatwe pojechać sobie pekaesem z jednego miasta do drugiego. Z racji tego, że MUSIELIŚMY do Wrocławia się dostać na czas, a połaczenie było nocne, chcieliśmy bilety kupić z wyprzedzeniem, żeby uniknąć niespodzianek. Niby logiczne, prawda? Ale ok. Przez stronę PKS nie da się kupić biletu. Dobra. No to dzwonimy do PKS w Bytowie. Miła pani z działu obsługi klienta informuje, że biletów nie da się kupić czy choćby zarezerwować u niej. No to jak? pytam... Pani na to, że może przez internet. Odpowiadam, że się nie da... No to ona nie wie... Ciśnienie mi skoczyło, ale jakoś jeszcze daję radę... Dobrze. Skoro tak się nie da, to trzeba pojechać wcześniej na dworzec i kupić bilety tak normalnie, u pani w okienku. Ale wpierw się trzeba dowiedzieć, do której godziny czynne są kasy biletowe. Na stronie PKS jest natychmiast widoczne wszystko. Regulaminy, misja firma, historia, ankiety zadowolenia klienta(!), aplikacje o zatrudnieniu itd itd... tylko nic o godzinach otwarcia kas biletowych.... Jednak niebywała wola walki, siła przetrwania, samozaparcie i pełna determinacja w dążeniu do Wrocławia:) zrobiły swoje i Danusi udało się te informacje jednak odnaleźć! (gratulujemy projektantom strony jej czytelności i ergonomii...). Wiedząc już, do której kasy działają, jedziemy pełni entuzjazmu na dworzec autobusowy w Poznaniu. Dawno nas tam nie było, ale wiedzieliśmy, że jest zupełnie przebudowany, z delikatnie zmienioną lokalizacją, połączony z nowym dworcem kolejowym i kolejną galerią handlową. Jesteśmy na miejscu. Idziemy przez dworzec kolejowy, kierujemy się po strzałkach informacyjnych na dworzec PKS, jedne ruchome schody, drugie, potem galeria, potem znowu schody, jesteśmy na niższym piętrze, potem znowu znaki, znowu schody, znowu jesteśmy na wyższym piętrze.... ja pierdolę! tego już było za dużo! tyle kasy, wszystko nowoczesne, światełka, neony, pierdoły, a informacja taka, że trafić nigdzie nie można! wiedziałem, że ten poznański węzeł komunikacyjny był i wciąż jest szeroko krytykowany przez mieszkańców, że jest mnóstwo bubli i absurdów, ale dopiero kiedy tam sam wszedłem, to doświadczyłem na własnej skórze tego cyrku! Ale najlepsze jest to, że to dopiero preludium do tej wspomnianej na wstępie wisienki....
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Komentarze (0)
DODAJ KOMENTARZ
 
zwiedzili 24.5% świata (49 państw)
Zasoby: 430 wpisów430 562 komentarze562 7192 zdjęcia7192 0 plików multimedialnych0
 
Nasze podróżewięcej
03.09.2018 - 04.09.2018
 
 
24.05.2018 - 27.05.2018
 
 
31.10.2017 - 05.03.2018