Geoblog.pl    gryka    Podróże    Podróż Dookoła Świata część II    Wreszcie w Nepalu!:)))
Zwiń mapę
2009
18
paź

Wreszcie w Nepalu!:)))

 
Nepal
Nepal, Kathmandu
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 9016 km
 
Ach....Napal! To jest to!:)
Pani w okienku odprawy Air Arabia na lotnisku w Ammanie w Jordanii przyjela nasze bagaze okleila je etykietkami "transfer", podala wydrukowane karty pokladowe, ponformowala, ze plecaki będą do odebrania na lotnisku w Kathmandu (KTM) i zyczyla nam milego lotu...:)) Caly stres i spore zdenerwowanie były zupelnie niepotrzebne:) Odetchnelismy z ogromna ulga i podziekowalismy Bogu, ze wszystko poszlo idealnie. A mi z serca to chyba nie kamien spadl tylko wielka, betonowa plyta...:)
Spodziewalismy sie, ze w samolocie będą sami Arabowie z turbanami na glowach a z nich polowa terrorystow, ale było calkiem normalnie:) Lot do Dubaju bez niespodzianek. Tych kilka nocnych godzin spedzonych w oczekiwaniu na nastepny samolot krecilismy sie po transerowej czesci lotniska. Sklepy, knajpki, toalety, kafejki i strefy dla palaczy:) - wszystko, co potrzeba. Jednak nad ranem strasznie zaczelo nas mulic i na wpol spiaco wsiadalismy do samolotu do KTM. Zasnelismy prawie natychmiast. Wiedzielismy, ze mamy jakies 3,5 godzinki przed soba. Obudzilismy sie przelatujac kolo Himilajow!:) Niestety miejsca mielismy z lewej strony wiec widoki znacznie ograniczone, ale i tak było fantastycznie. Z rozdziawionymi ustami ogladalismy najwyzsze gory swiata... Znowu i wreszcie!!:)) Na lotnisku w KTM typowy dla Nepalu bajzel. Wszystko okropnie dlugo trwalo, wpierw deklaracje zdrowotne (polowa pasazerow kaszlala i kichala, a pewnie wszyscy wpisali, ze nic im nie jest...), potem wypelnianie wnioskow wizowych i dluga kolejka do kontroli paszportowej. Byliśmy zaskoczeni, ze wizy poszly strasznie w gore. Za 1-miesieczna zaplacilismy 40$, gdybysmy chcieli zostac w Nepalu dluzej, to kosztowalo by to 100$... Strasznie zdzierstwo. Ale coz... Placz i plac! Odnalezlismy nasze plecaki gdzies tam lezace w hali bagazowej, wyszlismy przed lotnisko i...byliśmy w Nepalu! Oczywiście natychmiastowy atak naganiaczy hotelowych, taksowkarzy, przewodnikow, osob oferujacych pomoc itd.. Troche sie od tego odzwyczailismy. Coz...trzeba będzie sie przyzwyczaic:) W KTM umowlismy sie z naszymi znajomymi mieszkajacymi aktualnie w Szkocji - z Monika i Rafalem - którzy tego samego dnia przylatywali do Nepalu. Chcielismy wspolnie spedzic kilka dni w KTM zanim wyruszymy w gory. Oni wybrali trek dookoła Annapurny a my do Sanktuarium. Troche szkoda, ze nie pojdziemy razem... Po ponad dwoch godzinach pojawili sie przy wyjsciu. Wytargowalismy cene 220 Rs (72Rs=1$, ja licze 25Rs=1zl) za mikroskopijnych rozmiarow taksowke. Facet był totalnie przerazony, jak zobaczyl, ze we 4 osoby z naszymi pelnymi bagazami chcemy sie wpakowac do jego Maruti Suzuki. Dalismy rade, choc lekko nie było:) Chwile pozniej byliśmy na naszym Paknajol kolo Thamelu. Zrobilismy tradycyjna kupe z bagazy i z Rafalem poszlismy na poszukiwanie noclegu. Okazalo sie to duzo trudniejsze niż sie spodziewalismy. Ceny w Napalu znacznie podskoczyly. O noclegu za 200Rs nie było już mowy. W "naszym hoteliku" chcieli 750 Rs za pokoj, ale i tak nie było tych miejsc o jakich myslelismy. W sasiednich hotelach ceny podobne. Ruszylismy na Thamel. Tam tak samo, a pokoje za 450-500 Rs wygladaly fatalnie. Zaczelo sie sciemniac, dziewczyny na Paknajol zostaly same z naszym dobytkiem... Nie mielismy wiekszego wyboru - wrocilismy i wzielismy pokoje w Tibet Peace Guest House za 750...
KTM troche nas rozczarowalo. Znacznie drozej niż 4 lata temu, waskie, zatloczone uliczki z ogramna iloscia halasliwych i smrodzacych motorkow. Ale i tak wrazenie niesamowite! Thamel pelen turystow, tlum ludzi o roznych kolorach skory, roznie ubranych, mowiacych pewnie setkami roznych jezykow... Zaczelismy rozpoznawac ulubione sklepy, piekarnie, miejsca. Uczucie kapitalne!
Do KTM specjalnie przyjechalismy w tym czasie, żeby uczestniczyc w drugich - co do waznosci - swietach w Nepalu. To slynne Tihar ze swietem swiatel Dipavali. Bedac tu wczesniej byliśmy swietami zauroczeni, zroblismy mnostwo fotek, a potem rozsypala nam sie karta pamieci... To był autentyczny dramat. Teraz chcielismy wszystko powtorzyc:) Do soboty, kiedy festiwal miał sie rozpoczac mielismy jeszcze troche czasu. Pokrecilismy sie po miescie, byliśmy w kilku interesujacych miejscach, odwiedzilismy kapitalna swiatynie Swayambhunath, gdzie i tak już cieniutka granica pomiedzy buddyzmem i hinduizmem w napalskim wydaniu zostala calkowicie zatarta. Ale przede wszystkim ruszylismy na zakupy:) W Napalu sprzet turystyczny jest sporo tanszy niż w Polsce. Zrobilismy sporo kilometrow pomiedzy dziesiatkami sklepow i wymielismy troche sprzetu. Troche na to wydalismy, ale taki manewr był planowany, a my zakupy sprzetu traktujemy jak inwestycje. Doswiadczenie nas nauczylo, ze zdecydowanie lepiej wydac odrobine wiecej na lepsze wyposazenie, niż kupowac rzeczy tansze, jednak mniej trwale i bardziej zawodne.
Po zakupwym szlenstwie był czas na swieta. Jeszcze tylko wspomne, ze po 2 dniach wyprowadzilismy sie z Tibet.P.G.H. Raz, ze pokoje delikatnie mowiac były srednie (spodziewalismy sie czegos odrobine lepszego, a przynajmniej bez grzyba), dwa - nie były tanie, trzy - wedrujac po uliczkach Thamelu trafilismy na sympatyczna knajpke z dobrym jedzeniem za zdecydowanie normalniejsze pieniadze, przy ktorej był również hotelik. Sprawdzilismy pokoje, cena 475Rs była bardziej dostepna i zarzadzilismy przeprowadzke. Jednak okazalo sie, ze pokoje nie były tak idealne, jak nam sie wydawalo podczas ich ogladania. Nie mielismy w nich mieszkac sami... Nasi wspollokatorzy to - wprawdzie nieszkodliwe, ale dosyc nieprzyjemne - karaluszki... Biegalo ich sporo, Danusia piszczala i nie chciala zostawac, bala sie rozpakowac plecaki. Narobilismy troche zamieszania, szef hoteliku pokazal nam inny pokoj. Tutaj jest troche lepiej. Czasami przebiegnie jakis zwierzak w rejonie drzwi i szafki nocnej, ale chyba już sie nauczylismy wspolnie zyc i nie jest zle:) Tym bardziej, ze pokoje sa duze i czyste, lazienka z normalnym kibelkiem i ciepla woda.
Ale wracam do swiat Tihar. Rozpoczely sie w sobote. Domy, knajpy, hotele i sklepy udekorowane kolorowymi girlandami z najczesciej pomaranczowych kwiatow. Po zmroku przed wiekszoscia drzwi i wejsc do budynkow pojawila sie sciezka usypana z kwiatow i oswielkona swieczkami dla jednej z hinduskich bogin. W ten sposób mieszkancy zapraszaja ja do srodka, aby im poblogoslawila. Często ustawiane sa tez talerzyki z jedzeniem dla bogini. Wyglada to niesamowicie. W oknach, na parapetach, w witrynach sklepowych zaczynaja zapalac sie lampki i swiece. Dzieciaki odpalaja petardy i liczne grupki "kolednikow" chodza od sklepu do sklepu, cos tam usiluja pod nosem spiewac i oczekuja drobnych pieniedzy. Wrazenie kapitalne, ale wydaje nam sie, ze te 4 lata temu bylo jakos sympatyczniej. Chyba było wiecej swiatelek, i to takich naturalnych - swieczek lub lampek oliwnych, a nie elektrycznych zarowek, nie było tyle petard i takiej jarmarcznej atmosfery. A może to nam sie gusta zmieniaja...?
Niedziela to drugi dzien swiat. I tez mniej przystrojonych girlandami zwierzakow. Tylko kolednikow troche wiecej i nawet niektóre grupy z instrumentami i sekcja taneczna:) Na Durbar Square (Plac Krolewski), samym w sobie przepieknym, zwykly uliczny handel, cala kupa smierdzacych motorkow i tylko w jednym miejscu dziewczyna rozpoczynajaca usypywanie bajecznie pieknych (zazwyczaj) mandali. Te misternie zdobione, pelne mistycznych symboli i skomplikowanych ksztaltow, kolorowe dziela z piasku były również jednym z naszych glownych celow. Może jeszcze w poniedzialek uda nam sie na Durbar podejsc i cos ciekawego wypatrzec.
We wtorek ruszamy w gory. Nie będzie to jakis wyczyn, bo tylko do Sanktuarium Annapurny, gdzie najwieksza wysokosc to tylko 4200m n.p.m. Chcemy na treku troche sie tez pokrecic po himalajskich wioskach i spedzic tam jakies 14-16 dni. Potem na chwilke Pokhara i powrot do KTM żeby zrobic pranie, nadgonic zaleglosci internetowe, uporzadkowac fotki. 09.11.2009 wyruszamy z Nepalu dalej. Troche zweryfikowalismy nasze plany, ale o tym to już pozniej:))
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (72)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (5)
DODAJ KOMENTARZ
BPE
BPE - 2009-10-18 20:26
Niesamowity koloryt tych zdjęć - szkoda tylko, ze ich nie opisaliscie......pozazdrościć Nepalu !!!
 
Alex Rz.
Alex Rz. - 2009-10-18 21:52
Cześć Tomaszu,pozdrowienia dla żony :))Podziwiam,zazdroszczę,życzę powodzenia.....Śledzę i czytam z zapartym tchem i z niecierpliwością czekam na wiecej....Wszystkiego naj......
 
Jarek Konieczka
Jarek Konieczka - 2009-10-19 20:33
Cały czas śledzę Waszą wyprawę i jestem pełen podziwu. Rozumiem że przez parę dni nie będziemy otrzymywać żadnej wiadomości. Pozdrawiam wraz z żoną i trzymamy kciuki za dalszą wyprawę.
 
Jacek i Hanka
Jacek i Hanka - 2009-10-23 20:13
Super zdjęcia,to już jest egzotyka przez duże E :-)
Trzymamy za was kciuki i koniecznie pozdrówcie Yeti ;-)
 
JUDI
JUDI - 2009-10-26 16:15
Jak zwykle czekamy na dalszy ciąg Waszej wyprawy ;)
Myślami jesteśmy z Wami i strasznie zazdrościmy tych bajecznych i zjawiskowych krajobrazów ;):):) Pozdrowionka i uściski
 
 
zwiedzili 26.5% świata (53 państwa)
Zasoby: 516 wpisów516 616 komentarzy616 9029 zdjęć9029 0 plików multimedialnych0
 
Nasze podróżewięcej
07.09.2021 - 22.09.2021
 
 
08.09.2019 - 20.09.2019
 
 
03.09.2018 - 24.09.2018